Przejdź do treści

Firma w sporze

Odpowiedzialność członka zarządu: kiedy odpowiada majątkiem, jak się bronić i co daje wniosek o upadłość?

Za długi spółki z o.o. członek zarządu może odpowiadać własnym majątkiem. O tym, kiedy do tego dochodzi, jakie są trzy drogi obrony i dlaczego o wszystkim decyduje jedna data.

Potrzebujesz pomocy prawnej? Umów konsultację +48 792 260 882

Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością ma ograniczać odpowiedzialność - i zwykle ogranicza. Wyjątek jest jednak na tyle szeroki, że dotyka realnie każdego zarządu firmy, która wpadła w kłopoty: gdy egzekucja przeciwko spółce okaże się bezskuteczna, wierzyciel może sięgnąć po majątek osobisty członków zarządu.

Kiedy powstaje odpowiedzialność

Potrzebne są dwa elementy: niezaspokojone zobowiązanie spółki i bezskuteczność egzekucji z jej majątku. Wierzyciel nie musi wykazywać winy - wystarczy postanowienie komornika o umorzeniu postępowania.

Odpowiedzialność obejmuje zobowiązania powstałe w czasie pełnienia funkcji, ale liczy się też moment ich wymagalności. Rezygnacja z funkcji nie zamyka sprawy: za długi z okresu, gdy się zasiadało w zarządzie, odpowiada się także po odejściu.

Obok drogi cywilnej biegnie druga, podatkowa: za zaległości wobec urzędu skarbowego i ZUS członkowie zarządu odpowiadają na podstawie ordynacji podatkowej, na bardzo podobnych zasadach.

Trzy drogi obrony

Pierwsza i najczęstsza: wykazanie, że we właściwym czasie zgłoszono wniosek o ogłoszenie upadłości albo otwarto restrukturyzację. To najpewniejsza tarcza, ale wymaga, żeby wniosek rzeczywiście złożono - i to na czas.

Druga: wykazanie, że niezgłoszenie wniosku nastąpiło bez winy członka zarządu. Sądy podchodzą do tego surowo. Podział obowiązków w zarządzie ani brak wiedzy o finansach zwykle nie wystarczają, bo obowiązek monitorowania sytuacji spółki obciąża każdego członka zarządu osobno.

Trzecia: wykazanie, że wierzyciel nie poniósł szkody, bo nawet przy terminowym wniosku o upadłość i tak nie odzyskałby swoich pieniędzy. To najtrudniejsza droga - wymaga opinii biegłego rekonstruującej hipotetyczny podział masy upadłości - ale w sprawach spółek z niewielkim majątkiem bywa skuteczna.

Właściwy czas: jedna data, o którą toczy się cała sprawa

Wniosek o upadłość składa się w ciągu trzydziestu dni od dnia, w którym wystąpiła podstawa do ogłoszenia upadłości - czyli od powstania stanu niewypłacalności.

Niewypłacalność ma dwa oblicza. Płynnościowe: utrata zdolności do regulowania wymagalnych zobowiązań, domniemywana po trzech miesiącach opóźnienia. I bilansowe, dotyczące osób prawnych: zobowiązania przekraczają wartość majątku przez ponad dwadzieścia cztery miesiące.

Cały spór w sprawach z artykułu 299 sprowadza się zwykle do ustalenia tej jednej daty - i rozstrzyga go biegły z zakresu rachunkowości na podstawie ksiąg spółki. Dlatego zarząd firmy w kłopotach powinien tę datę znać zawczasu, a nie dowiadywać się o niej z opinii złożonej do akt kilka lat później.

Co robić, gdy sytuacja się pogarsza

Najgorszą strategią jest czekanie w nadziei, że sytuacja sama się odwróci. Nawet gdy spółkę da się uratować, samo złożenie wniosku o restrukturyzację we właściwym momencie chroni zarząd - a wstrzymanie egzekucji daje czas na porozumienie z wierzycielami.

Praktycznie: przy pierwszych oznakach trwałej utraty płynności warto zlecić analizę momentu niewypłacalności i udokumentować podjęte działania naprawcze. Ten materiał staje się później podstawą obrony - a zebrany po latach zwykle już nie istnieje.

Dalej w serii Firma w sporze

Wiedza

Raz w miesiącu, konkretnie.

Zmiany w przepisach i orzecznictwie, które realnie zmieniają czyjąś sytuację - bez newsów o niczym.