Przejdź do treści

Majątek i spadek

Zniesienie współwłasności nieruchomości: trzy drogi wyjścia, koszty i co zrobić, gdy współwłaściciel się nie zgadza

Nikt nie może zostać we współwłasności wbrew sobie. O tym, na ile sposobów da się ją znieść, ile kosztuje każdy z nich i dlaczego brak zgody pozostałych niczego nie blokuje.

Potrzebujesz pomocy prawnej? Umów konsultację +48 792 260 882

Współwłasność bywa wygodna przez rok i uciążliwa przez dziesięć. Wystarczy, że jeden ze współwłaścicieli chce sprzedać, drugi remontować, a trzeci nie odbiera telefonu, i zwykłe decyzje przestają zapadać. Prawo przewiduje na to prostą odpowiedź: nikt nie musi trwać we współwłasności, a żądanie jej zniesienia nie przedawnia się nigdy.

Trzy drogi wyjścia

Pierwsza to podział fizyczny - nieruchomość dzieli się na odrębne części, każdy dostaje swoją. Sąd traktuje ją jako podstawową i sięga po nią wszędzie tam, gdzie jest możliwa: przy działce, którą da się rozdzielić, przy budynku, w którym da się wyodrębnić lokale. Gdy części wychodzą nierówne, różnicę wyrównują dopłaty.

Druga to przyznanie całości jednemu współwłaścicielowi ze spłatą pozostałych. Stosuje się ją, gdy podział fizyczny jest niemożliwy albo pozbawiłby nieruchomość wartości - typowo przy mieszkaniu. Sąd bierze pod uwagę, kto w nieruchomości mieszka, kto o nią dbał i kto jest w stanie spłatę udźwignąć.

Trzecia to sprzedaż licytacyjna i podział pieniędzy. To rozwiązanie ostateczne, po które sąd sięga niechętnie, bo licytacja niemal zawsze daje mniej niż sprzedaż wolnorynkowa. Bywa jednak jedynym wyjściem, gdy nikogo nie stać na spłatę.

Ile to kosztuje

Opłata od wniosku wynosi 1000 zł, ale spada do 300 zł, jeśli współwłaściciele złożą zgodny projekt podziału. To najtańsza różnica do zarobienia w całej sprawie: samo uzgodnienie sposobu podziału, nawet przy sporze o kwoty, oszczędza siedemset złotych na starcie.

Największym kosztem bywa jednak biegły. Wycena nieruchomości to zwykle wydatek rzędu kilku tysięcy złotych, a przy podziale fizycznym dochodzi opinia geodety. Koszty rozdziela się między współwłaścicieli - najczęściej proporcjonalnie do udziałów.

Droga notarialna jest szybsza i przewidywalna, ale wymaga pełnej zgody wszystkich co do sposobu podziału i kwot. Taksa notarialna zależy od wartości nieruchomości, dochodzi podatek od czynności cywilnoprawnych od spłat przekraczających wartość udziału.

Gdy współwłaściciel się nie zgadza

To najczęstsze pytanie i zarazem najprostsza odpowiedź: brak zgody niczego nie blokuje. Zgoda jest potrzebna wyłącznie na drodze notarialnej. W sądzie wystarczy wniosek jednego współwłaściciela, a pozostali są uczestnikami postępowania niezależnie od tego, czy sobie tego życzą.

Nieodbieranie korespondencji także nie zatrzymuje sprawy - sąd doręcza przez awizo, a w ostateczności ustanawia kuratora dla nieznanego z miejsca pobytu. Bierność uczestnika działa zresztą na jego niekorzyść: nie przedstawi własnej wyceny ani nie zgłosi wniosku o przyznanie mu nieruchomości.

Rozliczenia, o których się zapomina

Przy okazji zniesienia współwłasności sąd rozlicza nakłady na nieruchomość, pobrane pożytki i bezumowne korzystanie przez tego, kto zajmował ją sam. Współwłaściciel, który przez lata sam remontował dom i sam opłacał podatki, może żądać zwrotu - ale musi to udokumentować.

Odwrotnie działa to przy wyłącznym korzystaniu: kto mieszkał w nieruchomości sam, może zostać obciążony wynagrodzeniem na rzecz pozostałych. Te dwie pozycje potrafią odwrócić wynik finansowy całej sprawy, a przygotowuje się je latami - zbierając faktury, a nie przypominając sobie o nich na rozprawie.

Dalej w serii Majątek i spadek

Wiedza

Raz w miesiącu, konkretnie.

Zmiany w przepisach i orzecznictwie, które realnie zmieniają czyjąś sytuację - bez newsów o niczym.